Ciekawe, jak wyglądają podróże służbowe tłumacza przysięgłego. Wiem od znajomej tłumacz niemieckiego (w Szczecinie), że regularnie podróżuje celem tłumaczenia ustnego na terenie Republiki Federalnej Niemiec. Bliskość terenu Niemiec ze Szczecina sugeruje logiczność takiego podróżowania. Czy  tłumacz przysięgły angielskiego jeździ do Anglii? Albo Indii lub USA? Krajów, w których natywnie mówi się po angielsku jest zdecydowanie więcej niż w przypadku niemieckiego – mówimy tu o „mother tongue” czyli dosłownie języku w znaczeniu części ciała, co warto podkreślić, tak jak po polsku (bo angielski zna dwa słowa „language” i to jest najczęściej określeniem mowy danego kraju czy narodu, oraz „tongue” jako nazwy anatomicznej). Tłumacząc wprost brytyjski język matki – u nas w polszczyźnie jest językiem ojca (ojczystym).

szczecin filharmoniaW Szczecinie podróżowanie może skierować nas do Filharmonii

Ale dość daleko popadliśmy w dywagacje i dygresje, oddalając się od głównego nurtu, może nawet oddaliwszy się dość daleko w tej podróży językowej od służbowych peregrynacji tłumacza przysięgłego. Jeśli w Poznaniu ma swoją siedzibę, to czy jeździ (lata samolotem) do Wielkiej Brytanii? Raczej o ile nie jest tłumaczem unijnym, jeżdżącym do Brukseli czy Hagi, to mimo dobrego położenia Poznania na mapie oraz dostępności lotniska, pracuje na miejscu. Jakie są tego przyczyny?

Po pierwsze, liczba przyjezdnych osób z innych krajów, które to posługują się angielskim i wymagają tłumaczenia na miejscu. Zarówno turyści, biznesmeni uczestnicy Targów Poznańskich, jak i przebywający dłużej (spora część Amerykanów i Australijczyków ma problem z nauczeniem się poprawnym języka polskiego, poza osobami spowinowaconymi z naszymi rodakami, które szybciej przyswajają pisaną i mówioną polszczyznę ). Stopień komplikacji primo: wymowy i secundo: składni i odmiany polskiej na długo zapewnią pracę polskim tłumaczom.

podróże służbowe i tłumaczenia

Po drugie, rynek tłumaczy za granicami- choćby w Londynie czy Birmingham jest dość zamknięty, z racji ochrony swoich wysokich cen. Szczególnie można powiedzieć to o przekładach językowych w  Holandii, tamtejsze uwarunkowania prawne w zasadzie zamykają drogę tłumaczowi uwierzytelnionemu z Polski.

Po trzecie, a będzie to subiektywne zdanie piszącego bazujące na zebranych opiniach, lecz nie reprezentujące większej grupy czy wiarygodnych badań, nie opłaca się latać na tłumaczenie do choćby Szkocji czy Anglii, bo przelot oraz pobyt dla osoby nie spokrewnionej z miejscowymi będzie rzutował na brak sensu ekonomicznego takiej wyprawy. Nawet jeśli przelot tłumacza z Poznania będzie tani (typu niesamowita zniżka w Ryanie albo Wizzarze) a stawka za przekład dość wysoki to ile godzin można tłumaczyć non-stop? Reasumując – nie będzie to opłacalne.